Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Marka: Piotr Czernecki
Jak to się zaczęło…
Pomysł, żeby sprzedawać muchy, nie powstał przy biurku, nie w Excelu i nie „bo tak wyszło w strategii”. Ten projekt narodził się nad wodą. Dosłownie. Był 13 lipca 2024 roku. Moje urodziny. Wybrałem się wtedy nad Czarny Dunajec, z głową pełną myśli i z kijem muchowym, który — jak się później okazało — wcale nie był dobrany do tego, co próbowałem robić. To był mój czwarty, może piąty wypad na muchę w życiu. Wiedziałem niewiele. W zasadzie prawie nic. Miałem kij do suchej, sznur do suchej, a łowiłem… na nimfę. I to nie byle jaką — na krótką nimfę. Tak. Dobrze czytacie.
Mimo kompletnie niepasującego zestawu i braku doświadczenia, wydarzyło się coś, co pamiętam do dziś. Udało mi się wtedy złowić pstrąga, którego zdjęcie możecie zobaczyć tutaj na stronie. Dla kogoś z zewnątrz — zwykła ryba. Dla mnie — moment, w którym coś się przestawiło w głowie.
Spotkanie, które wszystko zmieniło
Tego dnia poznałem Adama i Kacpra — zawodników kadry Polski. Ludzi, którzy mucharstwo mają nie tylko w rękach, ale i w głowie. Kacper spojrzał na mój zestaw, na to co robię i… uśmiechnął się. Po czym powiedział wprost: „Nie, stary. Tak to się nie robi.” I właśnie wtedy zamiast zniechęcenia pojawiła się ciekawość. Zamiast wstydu — chęć nauki. Dostałem konkretne wskazówki, bez wywyższania się, bez gadania z góry. Po prostu wiedza przekazana nad wodą, w naturalny sposób. Od tego momentu poszło już na całego.
Przypadek? Nie sądzę — czyli Grzesiek
Co ciekawe, tego samego dnia — chwilę wcześniej zanim poznałem Adama i Kacpra — nad wodą pojawił się jeszcze ktoś. Grzegorz Świętek. On również był wtedy na początku swojej przygody z muchą. Można powiedzieć — podobny etap co ja, ale z jedną różnicą. Miał już nieco lepszy zestaw i trochę większe pojęcie o tym, co robi.
To był jeden z tych momentów, kiedy los dziwnie układa ludzi obok siebie. Dwóch gości uczących się muchy nad tą samą rzeką, w tym samym czasie, w moje urodziny.
Z czasem nasze drogi zaczęły się przecinać coraz częściej. Wspólne wyjazdy, rozmowy, testowanie rozwiązań nad wodą. I dokładnie tak jak ja — Grzesiek też się rozwijał. Dziś doszedł do momentu, w którym sam kręci skuteczne, łowne muchy i naprawdę „czuje sznur”. A kto łowi na muchę, ten wie, że tego nie da się nauczyć z internetu — to przychodzi tylko z czasem nad wodą.
I właśnie dlatego również jest częścią tej historii zatnij.pl. Bo ten projekt to nie jedna osoba. To ludzie, których połączyła rzeka.
Od pierwszych błędów do prawdziwego muszkarstwa
Zacząłem łowić częściej. Zacząłem pytać. Testować. Popełniać błędy. Poprawiać je. Zrozumiałem, że muszkarstwo to nie tylko technika, ale ciągły proces uczenia się. W międzyczasie poznałem Maksa Makarę — gościa, który muchy nie tylko wiąże, ale po prostu rozumie ryby i rzekę. To właśnie jego muchy możecie zobaczyć i kupić tutaj, na zatnij.pl. To nie są wzory robione „pod sprzedaż”. To są muchy, które łowią, bo powstały z praktyki, a nie z katalogu.
Historia, która pokazała mi, jak ważni są ludzie
Rok później wydarzyło się coś, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że w tym świecie najważniejsi są ludzie. Tuż przed wyjazdem na Słowenię zgubiłem… całą paczkę much przygotowanych na wyjazd. Wszystko. Gotowy zestaw na kilka dni łowienia — przepadł. Kto łowi na muchę, ten wie, co to znaczy. Bez much nie ma wyjazdu.
I wtedy pojawił się Piotrek Czernecki.
Poznaliśmy się niedługo wcześniej, a mimo to bez chwili wahania powiedział: „Spokojnie, ogarniemy.” W ciągu dwóch dni nakręcił mi cały zestaw much na wyjazd. Kilkadziesiąt sztuk. Ręcznie. Po godzinach. Dzięki temu mój wyjazd w ogóle się odbył.
To nie była zwykła pomoc. To był moment, w którym zrozumiałem, jak bardzo w tym środowisku liczy się pasja i wzajemne wsparcie. I właśnie wtedy zaczęła się nasza znajomość, która trwa do dziś.
Muchy Piotrka — dokładnie te same, które uratowały mój wyjazd — możecie również znaleźć tutaj, na zatnij.pl. To wzory tworzone przez praktyka, nad wodą i dla wody, a nie pod zdjęcia do katalogu.
Najważniejsze — pasja, którą można przekazać dalej
W międzyczasie wydarzyło się coś jeszcze, co ma dla mnie ogromne znaczenie. Do wędkowania dołączył mój syn. Dziś ma 8 lat i nadchodzący sezon będzie już jego trzecim sezonem z muchówką.
Patrzenie, jak dziecko uczy się rzeki, przyrody, cierpliwości i emocji związanych z pierwszymi rybami — to coś, czego nie da się porównać z niczym innym. To już nie jest tylko moje hobby. To wspólny czas. Wspólne wyjazdy. Wspólne przeżycia.
I właśnie wtedy człowiek rozumie, że muszkarstwo to coś więcej niż łowienie ryb. To doświadczenia, które zostają na całe życie i które można przekazać dalej.
Dlaczego ten sklep w ogóle istnieje?
Ten projekt nie ruszył od razu. Od tamtego lipcowego dnia minęły dwa lata, zanim wszystko dojrzało i kliknęło tak, jak trzeba. Bo nie chciałem robić sklepu „jak każdy”. Chciałem miejsca, w którym muchy są sprawdzone nad wodą, za każdym wzorem stoi konkretna historia, a sprzedający sam wie, co oferuje, bo sam tym łowi. Jeśli tu jesteś, to pewnie też wiesz, że w muszkarstwie nie chodzi tylko o ryby. Chodzi o momenty. O ludzi poznanych nad rzeką. O te dni, które zostają w głowie na długo.
I dokładnie z tego powstało zatnij.pl. Nie z przypadku. Nie z trendu. Tylko z rzeki.
icon
Dla zamówień powyżej 1000 zł
icon
14 dni na zwrot
icon
7 dni w tygodniu
icon
Szybkie bezpiecznie płatności i wysyłka
check_circle
check_circle